Dienstag, 07.02.2012
Sie befinden sich hier:
WDR.de
Funkhaus Europa
Sendungen
Mediacja wyjściem z impasu
Sendung vom 26. April 2010
"Dwunarodowościowe konflikty między polskimi i niemieckimi rodzicami i instytucjami z udziałem dzieci", to temat dwudniowej konferencji, jaka odbyła się w miniony weekend w Akademii Socjalnej w Groß Pinow w Brandenburgii. Spotkało się blisko 90 ekspertów, głównie mediatorów z Polski i Niemiec, w tym sędziowie, pracownicy urzędów i instytucji ds. rodziny.
Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego w latach 1996 -
2005 liczba niemiecko-cudzoziemskich par wzrosła o 84 procent,
osiągając 1 milion 338 tys. rejestrowanych związków. 95 tys.
stanowią wśród nich polsko-niemieckie małżeństwa i związki
partnerskie. W Polsce liczba małżeństw binacjonalnych wyniosła
prawie w tym samym czasie, bo w latach 1995-2007 ponad 46 tys., w
tym ponad 8 tys. małżeństw polsko-niemieckich. Tam, gdzie są
związki, są i rozstania, i tak tylko w niemiecko-polskich związkach
w Niemczech prowadzonych jest rocznie 1100 do 1200 postępowań
rozwodowych. W wielu z nich konflikt dodatkowo zaostrza kwestia
uregulowania opieki nad dzieckiem, potwierdza Martina
Erb-Klünemann, sędzia w międzynarodowych konfliktach rodzinnych
przy sądzie grodzkim w Hamm:
"W Zagłębiu Ruhry, we wschodniej Westfalii ze względów
historycznych mamy do czynienia z wieloma Polakami, siłą rzeczy
naszym punktem ciężkości są więc konflikty w polsko-niemieckich
parach. Są to kwiestie uznania opieki nad dziećmi, przypadki
uprowadzeń dzieci. W sumie mamy u nas rocznie jakieś 15 przypadków
konfliktów związanymi z dziećmi".
Jak mówi Sybille Kiesenwetter, mediatorka z berlińskiego
stowarzyszenia "Mediacje w międzynarodowych konfliktach z udziałem
dzieci”, kiedy w 2005 roku było 20 przypadków uprowadzeń dzieci, w
2008 roku było ich już 55:
"Liczba uprowadzeń wzrosła zatem w ciągu 5 lat więcej, niż
dwukrotnie. I odpowiednio wzrosło zapotrzebowanie na mediacje. Nie
jest to jednak specyficzny problem polsko-niemieckich par. W ogóle
mamy coraz więcej binacjonalnych związków, zatem więcej rozwodów i
sytuacji konfliktowych".
Są wśród nich przypadki spektakularne, rozdmuchane przez media,
kiedy sprawa roztrzygnięta w Niemczech uznana została za
dyskryminację jednego z rodziców. Na pewno zdarzają się takie
sytuacje, pytanie, czy takie same kontrowersje wzbudziłby ten sam
przypadek roztrzygnięty w Polsce. Zdaniem Ewalda Möllera,
gospodarza spotkania, kierownika Akademii Społecznej Groß Pinow i
od niedawna także mediatora:
"Sytuacja jest najbardziej konfliktowa, kiedy zaczynamy wierzyć,
że ludzie z innego kraju różnią się od nas. W większości przypadków
chodzi tylko o niuanse, które zaczyna się zauważać dopiero, kiedy
związek się rozpada. Gdy miłość przestaje kształtować nasze
spojrzenie na rzeczywistość, sięgamy po stereotypy".
Problemem są też często różne systemy prawne i administracyjne
istniejące w Polsce i w Niemczech. Bywa, że ta sama sprawa
roztrzygana jest inaczej lub wręcz w przeciwstawny sposób.
Katarzyna Falgobowska, wicedyrektorka Miejskiego ośrodka Pomocy
Rodzinie w Szczecinie wie z doświadczenia że:
"Są różne systemy, co związane jest przede wszystkim z
funkcjonowaniem administracyjnym naszych państw i z tym, w jaki
sposób zbudowany jest system opieki nad dzieckiem i rodziną. To są
różne kompetencje, w naszych urzędach różnie rozlokowane. W Polsce
mamy inne kompetencje, jest to system pomocy społeczej, w Niemczech
mamy system opieki nad dzieckiem i młodzieżą. Innymi kompetencjam
inasze instytucje się wyróżniają i nie zawsze jesteśmy spójni w
postrzeganiu naszych uprawnień. Ważne jest poznanie systemu
zagranicznego, aby móc odnaleźć się i odpowiednio porozumieć w
zakresie pomocy dziecku i rodzinie".
Od trzech lat regularnie spotykają się polscy i niemieccy
sędziowie, pracownicy Jugendamtów i urzędów ds. rodziny. Chodzi o
poznanie się, nawiązanie kontaktów i znalezienie wspólnych
rozwiązań najczęściej występujących problemów. Wielu z nich pracuje
też jako mediatorzy. Sędzia Martina Erb-Klünemann:
"Naszym celem, i sędziów, i mediatorów, jest wsparcie rodziców, bo
to oni są odpowiedzialni za dziecko. Razem z mediatorami staramy
się pomóc rodzicom znaleźć szansę znalezienia możliwości
porozumienia się".
Mediacja daje często możliwość dojścia do porozumienia poza
drogą sądową. Niestety i w Polsce, i w Niemczech jest jeszcze zbyt
mało znana. Manuela Pliżga-Jonarska, prawniczka i mediator
rodzinny, także trener mediatorów z Wrocławia kształciła się w
Polsce, Niemczech i Australii, gdzie mediacja jest bardzo
rozwinięta:
"Jeszcze za mało osób w Polsce wie o czymś takim jak mediacja.
Często tym pierwszym krokiem jest krok do sądu, a później okazuje
się w sądzie, że może nie do końca chcemy tego rozwodu, że nie do
końca rozwiąże on nasze problemy. W mediacji pokazujemy, jakie są
inne opcje, że jest terapia małżeńska, poradnictwo, że można coś
wspólnie wypracować. I ważne jest też to, żeby zauważyć dziecko w
całej tej sytuacji, bo często człowiek jakby wystrzeliwuje się w
kosmos tymi emocjami i nie widzi w ogóle dziecka. Mediator pomaga z
jednej strony powiedzieć o swoim bólu, o swoich uczuciach, a z
drugiej strony zobaczyć, co będzie dobre dla dziecka".
Infomacje na temat możliwości mediacji, listę czynnych międzynarodowo mediatorów i mediatorem można znaleźć także po polsku na stronie Berlińskiego Instytutu mediacji zrzesznego w Europejskiej Sieci Mediacyjnej: www.bafm-mediation.de
AutorIn: Elżbieta Stasik
Mediacja wyjściem z impasuDer WDR ist nicht für die Inhalte fremder Seiten verantwortlich, die über einen Link erreicht werden.